środa, 5 kwietnia 2017

Psie imprezy

Przy okazji niedawnych urodzin Soni i Gazika, chciałam poruszyć pewien temat. Ot moje przemyślenia, które chciałabym sobie jakoś uporządkować.

Czy kupowanie psu prezentów, pieczenie tortów i świętowanie z psem to gruba przesada, zaspokojenie własnych ambicji czy potrzeba serca?

Jasne jest to, że pies nie wie, że to akurat dzisiaj wypadają jego urodziny, ba on nawet nie wie co to jest. Także, jeśli ktoś tego dnia nie świętuje to psu przykro nie jest.



Jedni kupują multum obroży, szelek, zabawek i smaków. Drudzy wezmą psa na długi spacer, wyczochrają za uszkiem, poleniuchują razem na kapanie przed telewizorem. Inni zrobią kompleksowe, coroczne badania psu. W sumie ogranicza nas tylko wyobraźnia. Pytanie czy pies z wszystkiego się jednakowo cieszy czy po prostu urodziny to tylko pretekst, aby samemu sobie coś kupić.

Wiadome jest, że psu jest bez różnicy jakie szelki czy smycz będzie na dzielni nosił. O ile tylko nie powodują u niego dyskomfortu. Ot czy to będzie kolejna para szelek, różniąca się kolorem, dopasowania do najnowszych trendów czy to za miliony monet, jeśli psu będzie wygodne to będą mu się podobać. Albo wręcz odwrotnie, jeśli pies nie lubi szelek to i kolejne go nie uszczęśliwią. Także moim zdaniem, akcesoria spacerowe są dla nas prezentem. Jednocześnie fajnie jest kiedy pies ma coś znoszone i dostaje coś nowego.

Ale jeśli rzecz idzie o smaki czy zabawki, czyli coś, co pies sam z siebie korzysta jest moim zdaniem właśnie prezentem dla psa. To sprawia mu o wiele większą radość tzn. widzę to po moich psiakach. Wow, nowa zabawka... łaaaał. A jedzenie gryzaków, które dostają okazyjnie to mniamciuuuu, pychotka. To u nas największy szał robi, także wiem w co u nas trzeba celować. I tu już psu jest obojętne czy zabawka będzie droga, znanej firmy czy samoróbka w domu typu piłki bosmanki, maty węchowej czy łamigłówek. Tak samo mogą to być gryzaki suszone kupowane w wyspecjalizowanych sklepach czy wykonanie własnego tortu czy jakiegoś przysmaku, gdzie przepis można bez problemu znaleźć w internecie.

Dla psa nie jest ważne ile wydaliśmy na jakąś rzecz, ale doceni nasz wysiłek. Albo też nie, jeśli nie trafimy w preferencje psiaka np. zabawką, która nie spodoba mu się. Także tu sprawdzi się to, na ile znamy psa. Tak samo, albo bardziej będzie szczęśliwszy, jeśli poświęcimy mu dużo czasu, wspólnego czasu, gdzie jesteśmy tylko MY, czyli ja i pies. Tak niewiele a tak dużo. Bo to jest najważniejsze dla psa, bo po to urodził się pies. Aby być blisko człowieka.

Wykonywanie badań kontrolnych to jest temat dość drażliwy.  Nie każdy je robi, nie każdy chce, a to tyle pieniędzy kosztuje itp.Ale zamiast czasem kupować pięćdziesiątą obrożę to lepiej psa przebadać. Wszak zdrowie jest najważniejsze.

W takim razie czy poprzez sprawianie psu niespodzianek jest bardziej uczłowieczaniem psa?
W pewnym sensie tak, to jest domena ludzka świętowanie ważnych wydarzeń z życia. Ale czy w tym przypadku dzieje się komukolwiek krzywda? NIE. Psu nie dzieje się krzywda jak dostanie psi tort, rzeczy przeznaczone specjalnie dla niego czy zostanie mu poświęcony czas. Ba, wtedy pies jest zadowolony, szczęśliwszy. Dlatego zachęcam do celebrowania każdej uroczystości.

Ja nie neguję żadnej postawy o ile psu nie dzieje się krzywda. Sama uwielbiam sprawiać prezenty moim psom, mam z tego ogromną radość, a jak pies się z tego cieszy to cel jest osiągnięty.

W tym roku urodziny sponsoruje planetdog
Jednocześnie nie rozumiem ogólnego sprzeciwu społeczeństwa, że jestem dziwakiem czy innym wynaturzeniem, bo to pies jest. Bo pies nie rozumie, że ma urodziny. Owszem, ale cieszyć z podarunku to się potrafi. Czy na prawdę ludzie nie mają innych zmartwień, tylko wyrażanie swojej opinii, jeśli ktoś po prostu różni się od innych? Bo ma inne spojrzenia na psa. Gdzie pies to pełnoprawny członek rodziny a nie tylko na łańcuch i do budy.

Dlatego moim zdaniem, świętowanie z psem jest bardzo fajne i miłe. Pokazuje jak człowiek jest silnie związany z psem, że to nie jest tylko pies jako istota żywa, ale to jest przede wszystkim nasz przyjaciel.

No i najważniejsze, o ile jest to wszystko robione z potrzeby serca, że chce się psu zrobić przyjemność, a nie tylko po to, aby na FB można było się pochwalić, jak to Pimpuś jest rozpieszczany. Bo nie ma nic gorszego, jak bycie nie szczerym, jak robienie wszystkiego tylko i wyłącznie pod publikę, aby czekać na poklask.

I chcę zwrócić uwagę, że nie liczą się tylko kosztowne rzeczy, bo dla kogoś, a w szczególności dla psa zamiast kupowanie kolejnej zabawki ważniejsze jest wspólne spędzanie czasu i to należy uszanować. W żadnym wypadku negować czy krytykować.

I najważniejsza kwestia! ja jestem (jeszcze) młoda, obracam się w młodym towarzystwie, więc rozpieszczanie psa jest naszą domeną. Nie wiem czy za parę lat, jak dopadnie mnie szara, zwykła rzeczywistość to czy nadal będę pamiętać o psich urodzinach. Tak samo, jeśli moje stado powiększy się o kilka psów, czego nie planuję, ale życie pisze różne scenariusze to czy będę o tym pamiętać? nie wiem. Tak samo, jak byłam młoda i nawet nie pomyślałam, kiedy psy miały urodziny. No wstyd, jednak na moje wytłumaczenie jest fakt, że prezenty psiaki dostawały bez okazji.  Ale święta bożego narodzenia są hucznie reklamowane co roku, więc mam nadzieję, że o tym nie da się zapomnieć.

A jak jest u Was? Świętujecie psie urodziny? kupujecie prezenty czy raczej wolicie fajnie spędzić czas? Albo myślicie, że to fanaberia jest?

16 komentarzy:

  1. My też świętujemy urodziny zwierzaków, dostają też prezenty na Święta. Nie widzę w tym nic złego. Jeżeli komuś to nie pasuje, to uznaję to za jego problem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu pies to członek rodziny :)

      Usuń
  2. Moja psica z okazji urodzin dostaje jakiś ekstra kąsek do jedzenia, którego zazwyczaj na co dzień dostaje. Ale głównie staram się spędzać jak najwięcej czasu ze swoim psem w sposób jaki lubi najbardziej, nawet jeżeli ja średnio to lubię. W końcu to jej ma być przyjemnie nie mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to jest psie święto to trzeba się poświęcić ;)

      Usuń
  3. Zdecydodanie kupuje a przynajmniej staram się bo czasem urodziny biorą mnie z nienacka i trzeba coś na szybko wymyślać :P. O wszelkich innych uroczystościach mogę zapomnieć ale o moich i psach uroczystościach powiem nawet w głębokim śnie, o urodzinach psa pamiętam od zawsze :D
    Ps. Musze się sprężać bo już 12 kwietnia jego urodziny, na szczęście otwarli mi wczoraj nowy zoologicznych do tego MAXI ZOO(wielkie otwarcie mają 4!!! dni i mają jakieś promocje, na 100% coś się znajdzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha data urodzin jest wpisana w automat ;)
      łooo no to wyczuwam zakupy <3 w sumie to zazdroszczę takiego sklepu, bo u nas jest jeden stacjonarny i ceny tak wysokie, a asortyment dość skromny, także nie chodzę tam na zakupy :(

      Usuń
  4. My dokładnej daty urodzin nie znamy, ale świętujemy datę pojawienia się Emki w domu.
    Jest pieczony mięsny torcik i dużo czułości ;)

    Pozdrawiamy!
    podopieczni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to też :)
      Druga tura imprez jest przeznaczona na weekend majowy :) bo wtedy oba poczwarki przyjechały do nas.

      Usuń
  5. Ja jako pełno prawna zakupoholiczka, prezenty sprawiam psom na każdą możliwą okazję. Obojętnie czy to Wielkanoc, Boże Narodzenie, Dzień Psa czy urodziny któregoś z nich. Niespodzianki są zawsze! ;)
    Pozdrawiamy M&B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się już prawie wyleczyłam z zakupoholizmu i kupuję tylko najpotrzebniejsze rzeczy, ale nie powiem, nadal zabawki wszelakie za mną chodzą, za to akcesoria spacerowe nie.

      Usuń
  6. Fado miał urodziny w lutym i poza długi spacerkiem, mnóstwem głasków i przysmaków nie dostał niczego więcej. Nie czuję się z tym źle, wypadłam z rytmu zakupoholika już bardzo dawno temu. Pies chyba też nie czuje się źle z tym, że ma tylko 3 obróżki. Grunt to poświęcić się psu, to dla niego będzie bardziej wartościowe niż nowe akcesoria. Dawanie prezentów to już takie ludzkie 'widzimisię' w końcu fajnie jest podarować coś fajnego członkowi rodziny :))
    Pozdrawiamy, Biscuit Life!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam jakiegoś mega problemu z kupowaniem spacerowych akcesoriów, za to płynę na wszelakich zabawkach. I koniecznie co jakiś czas kupuję psie gryzaki czy inne ciastka. Obroże to u nas mają jedną na głowę i tyle. Jak te się zniszczą to dopiero będą nowe ;)

      Usuń
  7. Też spotkałam się z opinią, że mam nierówno pod sufitem (ładnie określając) kupując psu rzeczy na gwiazdkę/urodziny/bez okazji.
    To każdego indywidualna sprawa, mi to sprawia przyjemność i często psu też :) Wiem, że dla niego najlepszym prezentem jest trening albo spacer, więc to również ma zapewnione :D Ale jeśli mamy fundusze na zakup jakiejś pierdołki to czemu nie? :) Inni kupują ciuchy, drudzy płyty dvd, inni papierosy a my rzeczy dla psów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najlepszy argument, czyli nie piję, nie palę itp. to mogę wydać kasę na psa. Przynajmniej tym nałogiem nie wyrządzam nikomu krzywdy ;)
      Choć jak robię porządki w psich rzeczach to trochu serduszko boli, ile tam jest kasy :)

      Usuń
  8. Nie czarujmy się, kupując rzeczy psu kupuję je tak naprawdę sobie :P Ale zwykle nie pamiętam nawet o urodzinach czy rocznicy adopcji - jednak trzeb wziąć poprawkę na to, że my ogólnie mało "rocznicowi" jesteśmy.

    Natomiast zupełnie mi nie przeszkadza, jeśli ktoś ma ochotę to uczcić i nie widzę powodu, żeby to jakoś negować. Jeśli komuś sprawia to frajdę - super.

    Tym, czego połowa mojej rodziny nie może przełknąć jest fakt, że najlepszym prezentem dla mnie jest coś dla psa. W moje urodziny, imieniny i Boże Narodzenie zawsze pojawia się problem "ale ja chcę kupić coś tobie, nie psu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi też to przerabiałam :D
      Wtedy, jako prezent dla mnie, chciałam coś z psim akcentem. Czy to książkę czy nerkę na spacery, choć marzy mi się kamizelka albo wygodna bluza i to koniecznie z podobizną ONka ;)
      Wszędzie można znaleźć jakiś kompromis :D

      Usuń