piątek, 23 stycznia 2015

Nie zostawiaj psa pod sklepem!

Ostatnio jest o tym głośno, dlatego chcę choć trochę przybliżyć ten temat.

Nie raz i nie dwa spotkałam się z sytuacją, że pod sklepem jest przywiązany pies, bo jego opiekun musi na chwilkę wejść do środka. Chwila, chwileczka, chwilunia, wskok po jeden produkt, czasem zamienia się w spore zakupy, kilka produktów, kolejka, spotkanie znajomego. A pies ciągle siedzi pod sklepem. I nie ma znaczenia, czy to mały osiedlowy punkt, czy market.

Podczas naszej nieobecności pies może zostać:
- skradziony
- otruty
- pobity
- pogryziony przez innego psa
- przedrzeźniany i prowokowany
- przewiązany w inne miejsce
- puszczony luzem
- wydostać się z uprzęży
A także może przeżywać duży stres. Ileż to psów hałasowało pod drzwiami sklepów? no ja co najmniej z kilkoma takimi sytuacjami się spotkałam.
Nawet jeśli nigdy nic się nie stało to nie wyklucza to tego, że coś przykrego się kiedyś nie przydarzy.


Zawsze mi jest żal tych psów, co siedzą i czekają. Niektóre nawet sporo czasu.
Sama wiele lat temu poszłam z psem do sklepu, przywiązałam psa do stojaka do rowerów. I ledwo weszłam, a pies wpadł za mną z metalowym obciążeniem.
I wtedy się puknęłam w czoło i więcej nie dopuściłam do takiej sytuacji.


Także albo idziemy na zakupy, albo na spacer! Nigdy nie łączymy tych dwóch rzeczy. 


16 komentarzy:

  1. Super blog! Będziemy tu wpadać i zapraszamy do nas!

    http://futrzasciprzyjaciele.blogspot.no

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy ;)
      Zaraz i do Was wpadniemy ;)

      Usuń
  2. Nigdy nie zostawiłabym Emeta pod sklepem. Jego pewnie nikt by nie ukradł, bo większość ludzi ucieka na jego widok ale on sam by się wyrywał, bo nie jest przyzwyczajony do takiego zostawania i pewnie szelki by tego nie wytrzymały, a pies wpadłby za mną do sklepu ;). Zresztą nawet jeśli by był spokojny i tak bym tego nie zrobiła. Wyjście do sklepu to nie spacer dla psa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pewnie piłowałyby pyszczki, tak długo jakbym była w sklepie :)
      Do moich też raczej nikt nie podszedłby.
      Choć byłam świadkiem sytuacji, jak pod osiedlowym sklepem siedział psiak, szła inna Pani z swoim i puściła, aby się przywitały. To co, że ten spod sklepu nie miał gdzie zwiać przed natarczywym kolegą, który go kopulował. I nikt nie widział problemu...

      Usuń
  3. Nie zostawiam psów pod sklepem, mimo, że mieszkam na wsi, mimo, że do sklepu mam 5 minut. Nie i już albo idziemy na spacer razem, i potem zostawiam psy w domu i idę jeszcze raz, albo idziemy we dwójkę z chłopem i on z psami czeka. Finito, nie ma innej opcji. Ba, jak miałam tylko jednego Bala nie zostawiałam go na dłużej samego w ogródku bo bałam się, że ktoś go zwinie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. Choć jest jeszcze całe grono ludzi, którzy zostawiają tam psy i nie widzą w tym problemu.
      Jak moje były młodsze to też się bałam o nie, czyli siedziałam pół dnia na dworze, by szczyluś sobie pobrykał. Teraz już są duże i wzbudzają respekt. Długo nad tym cierpiałam, że traktują nas z góry, czyli omijanie łukiem, pytanie o kaganiec itp, ale teraz to czuję się z nimi bezpiecznie.

      Ale jak są wypuszczone luzem na podwórku i za długo ich nie słyszę to idę i je wołam, aby przybiegły się zameldować :)

      Usuń
  4. Doskonały przykład, 'świeży':
    http://rzeszow-news.pl/bezczelna-kradziez-psa-rzeszowie-poznajecie-zlodziei-video/
    Najbardziej denerwuje widok psa na deszczu, który czeka i marznie... no ale do niektórych nie przegadasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ten przykład mnie zainspirował. Pies wrócił do właścicieli, a oni dostali ogromną nauczkę.

      Taa w deszczu, śniegu. Do sklepu 2 minuty drogi, pod sklepem posiedzi pół godziny i tą samą drogą wróci. I wow, był na długim spacerze... :(

      Usuń
  5. Ja też nie zostawiam Molly pod sklepem. Wolę wziąć kluskę na ręcę i wejść do sklepu, niż zostawić ją i się martwić czy nie uciekła, lub coś się jej stało, więc zawsze jak idę do sklepu to z kimś ją zostawiam (z mamą, tatą, koleżanką itd.).
    Fajny blog, psiaki cudne, a post bardzo ciekawy! Będziemy wchodzić z miłą przyjemnością i zapraszamy do nas :)
    http://codziennebeagle.blogspot.com
    Pozdrawiamy serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym braniem na ręce to u nas odpada, hihihih ;)
      Dzięki za tak miłe słowa ;)

      Usuń
  6. Ja nie zostawiam Shiry pod sklepem dla mnie to głupota i tyle.
    Z tym ze ja mojego psa nie wezmę na ręce to zostawiam ja w domu. No chyba ze idę do zoologicznego no to w tedy myszol mi zawsze towarzyszy. Dla mnie to durne ze nie można wchodzić z psami do sklepów.
    Zapraszamy na nowy post! :)

    Pozdrawiamy
    Laura&Shira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoologiczny to jedyny sklep, który odwiedzają moje psy. Z tym, że i Ciap i Sonia były tam tylko raz, aby kaganiec skórzany dobrać. Bo ja bardzo często wszystko kupuję przez internet :)

      Usuń
  7. Zgadzam się, mi również szkoda psów przywiązywanych przy sklepach zwłaszcza przy dużych gdzie ludzie kupują milion produktów, a psy czekają nawet po 30 minut.. Sama może z pięć razy psa przywiązałam patrząc wcześniej czy nie ma kolejki lub widząc psa z okna ewentualnie biegnąc po produkt i biegiem wracając.. Jednak już od jakiś 10 miesięcy nie uwiązywałam psa i nigdy więcej nie zamierzam.

    http://haau-haau.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety taka jest prawda...
      Mnie czasem korci wziąć psa na wieczorny spacer i podskoczyć "po jedną" rzecz do sklepu. Jednak idę z buta na spacer, a potem ktoś podskoczy samochodem na zakupy ;)

      Usuń
  8. Noo, niezłą masz gromadę.:D Jestem tu pierwszy i na pewno nie ostatni raz.:) Ja mojego psa już nie zostawiam NIGDY przy sklepie... Po tych kradzieżach psów, nie chcę nawet o tym myśleć...

    Pozdrawiamy, kundlowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Właśnie głośno ostatnio jest o tych kradzieżach :(

      Usuń